S?ysza?am jak Yoshi wypowiada s?owa ?yczenia chc?c mi Go zwróci?. Wida? wina zacz??a na nim ci??y? jak brzemi?. Do uszu dobieg?y mnie ciche jak zza ?ciany s?owa w?adcy ?ycze?, który o?wiadczy?, ?e Jego limit si? ju? wyczerpa?. Szybko podszed? do mnie i kaza? mi powiedzie?, ?e oddaje mu jedno ze swoich. S?owa uwi?z?y mi w gardle. Stara?am si? wydoby? jakikolwiek d?wi?k, ale us?ysza?am jedynie krzyk bólu i kolejne odtr?cenie r?ki Yoshi’ego. On jednak nie ustawa? i kolejny raz mn? zatrz?s?. Popatrza?am na niego przekrwionymi oczami. Widzia?am jego rysy twarzy jak za mg??. Wreszcie z moich ust wydoby?y si? s?owa ?yczenia, którego tak pragn?? on i ja. Chcia?by Saor wróci? do mnie i nie zostawia? mnie ju? nigdy wi?cej. U?miechn?? si? do mnie jak znika?.
Wypowiedzia? jakie? s?owa, ale ?adne z nich nie dotar?o do moich uszu poczym znikn??, a ja rozgl?dn??am si? w poszukiwaniu Saor’a. Widzia? jak pojawia si? kawa?ek ode mnie, jak le?y bezw?adnie na posadzce, jak Jego klatka unosi si? w umiarkowanym oddechu. ?y?. Nie mog?c si? podnie?? na klanach podesz?am do niego i po?o?y?am si? obok niego przytulaj?c si? do niego mocz?c mu r?kaw swoimi ?zami. To w?a?nie spowodowa?o Jego szybkie przebudzenie. Poczu?am jak delikatnie przytuli? mnie do siebie. Wolno uspokoi? mnie bym mog?a mu wyjawi?, co zasz?o. Le?eli?my chwile milcz?c. Po pewnym czasie wyj?? chusteczk? i otar? mi oczy.
Poprosi?bym nigdy wi?cej nie p?aka? przez niego. Pomóg? mi usi??? i razem zacz?li?my g?owi? si? nad ?yczeniem. Po kilkunastu minutach Saor wsta? i poci?gn?? mnie za r?k? w stron? m??czyzny. Czeka?am, a? natkniemy si? na niewidzialn? barier?. Przecie? próbowali?my ju? w ten sposób bez ?adnych rezultatów. Czeka?am jednak w napi?ciu. Gdy od „w?adcy” dzieli?a nas ju? tylko odleg?o?? bariery Saor krzykn?? w Jego kierunku „Chce aby? sta? si? szybom”. Jego ?yczenie od razu zosta?o spe?nione. Przed nami nie by?o ju? oporu a w progu widnia?a jedynie lustrzana tafla. Poci?gn?? mnie w jej kierunku. Z rozbiegu kopn?? w ni? i miliony kawa?ków posypa?y si? w ró?ne strony a my wbiegli?my do ?rodka.
Wewn?trz w du?ym pomieszczeniu jakby czekaj?c na nas sta? stó? po brzegi zastawiony ró?nego rodzaju potrawami. Ca?o?? o?wietlona pochodniami i ozdobion? obrazami przedstawiaj?cymi jak?? bitw?. W rogach umieszczone zosta?y ro?liny zielone. Spojrza?am w ich kierunku i zastanowi?am si? przez moment, ciekawe, która z nich to nasz by?y towarzysz. W duchu u?miechn??am si? i podzi?kowa?am mu za to, co dla mnie zrobi?. W ten sposób Yoshi, cho? krótko, ale znacz?co wpisa? si? w moj? histori?. Wiedzia?am, ?e nigdy nie przyjdzie mi o nim zapomnie? wracaj?c do zapisanych ju? tylu kartek. Obok jednej z ro?lin postawiony zosta? mniejszy stolik, a na nim umieszczona zosta?a kolejna ksi?ga o magicznie brzmi?cym tytule „Niewidzialny s?uga”, oraz ma?y klucz. Schowa?am j? do plecaka chc?c przyjrze? si? jej w wolnej chwili po powrocie – je?li bym wróci?a – i w?o?y?am kluczyk do kieszeni zastanawiaj?c si? do których drzwi b?dzie pasowa?.
Wo? potraw sprawi?a, ?e mój ?o??dek zacz?? si? buntowa? przeciw mnie. Nie zwa?aj?c nawet na to, ?e potrawy mog?y zawiera? w sobie jak?? trucizn? i zosta?y umieszczone tutaj na podpuszczenie nas do ich skosztowanie, wzi??am k?s i zachwyca?am si? przepysznemu smakowi do czasu a? nie posili?am si? wystarczaj?co by ruszy? dalej. Po czym wspólnie postanowili?my uda? si? na dó? „twierdzy”. Udali?my si?, wi?c schodami maj?c nadzieje, ?e dzi?ki kluczowi drzwi stan? przed nami otworem. Tak te? si? sta?o. Po umieszczeniu klucza w zamku i przekr?ceniu go mechanizm podda? si? pod naporem naszej si?y i po chwili trwaj?cej wieczno?? weszli?my do kolejnej komnaty. Tu czeka?o nas kolejne pomieszczenie o pod?u?nym kszta?cie, o?wietlone tym razem lampionami, na którego ko?cu na podwy?szeniu sta? tron.
W pierwszej chwili s?dzi?am, ?e jeste?my tu sami po d?u?szym jednak przygl?dni?ciu ujrza?am jak na siedzisku by?ego w?adcy – albo to by? on sam – zasiada znajomy nam m??czyzna z progu sali ?ycze?. Podesz?am z Saor’em bli?ej. Dopiero, gdy znale?li?my si? u stóp podwy?szenia przemówi?. Mogli?my ju? w tej chwili go opu?ci?, jednak, aby dosta? wod? ?ycia mieli?my odpowiedzie? na Jego zagadk?. Popatrza?am na Saor’a cho? wiedzia?am, jaka b?dzie moja odpowied?. Przyby?am tu po jedno i bez niego nie chcia?am si? stad rusza? cho?bym mia?a odpowiada? na miliony jego pyta?. Zapyta?am si? jednak, czy gdybym mia?a jakie? w?tpliwo?ci, co do odpowiedzi wolno mi b?dzie si? naradza?.
Zgodzi? si? na te ust?pstwo. Po czym usadowiwszy si? wygodnie pocz?? wprowadza? mnie w zagadkowy ?wiat… Postanowi?am umie?ci? tutaj Jego wypowied?, gdy? mnie zaintrygowa?a i aby?cie sami postarali si? znale?? rozwi?zanie tajemnicy w?adcy ?ycze?. Nie nudz?c d?u?ej o to ona: „ Dawno temu w kraju o nazwie Kietej mieszka? bardzo znany szogun, który stara? si? rz?dzi? swym krajem m?drze i sprawiedliwie. Za dobro wynagradza?, a za z?o kara?. Wprowadzaj?c prawa do kraju ustanowi?, ze za ka?d? kradzie? skazywano oprawc? na ?mier?. Jednak jak to czasem bywa kto? sprzeciwi? si? ustawionemu prawu i skrad? bardzo cenna broszk?. Zosta? jednak na tym z?apany i postawiony przed szogunem, któremu nie pozosta?o nic innego jak wymierzy? wyrok. Skazano go oczywi?cie na ?mier?. Da? mu jednak wybór nad rodzajem ?mierci, która mia?a si? dokona? z r?ki kata b?d? gilotyny. Owy m??czyzna wybra? kata”. W tym momencie m??czyzna spojrza? si? na mnie, a ja wiedz?c, ?e to jeszcze nie koniec usadowi?am si? wygodnie na posadzce i ws?uchiwa?am si? dok?adnie w Jego g?os by niczego nie przeoczy?. Kontynuowa?… „Pewna legenda mówi o ostatnim ?yczeniu, które spe?ni si? przed ?mierci? cz?owieka, je?li on tego bardzo pragnie” Da? mi chwile na zastanowienie i ci?gn?? dalej sw? wypowied?. „ W dzie? rozprawy tu? przed ?ci?ciem, przy którym by? obecny szogun i obywatele ?ci?gni?ci ciekawo?ci? i ch?ci? ujrzenia wymierzonego wyroku. M??czyzna spojrza? w oczy szogunowi z wielk? nienawi?ci? i na ca?y g?os zaprzysi?g? sw? zemst? na ludziach Kietej. Ludzie ju? wówczas zacz?li panikowa?, jednak szogun pozosta? spokojny i tak tez powiedzia? to skaza?ca: Uwierz? w twe s?owa wówczas, je?li twoja g?owa po ?mierci wgryzie si? w ten o to kamie?. Mówi?c to wskaza? stoj?cy nieopodal podestu du?y g?az. M??czyzna zgodzi? si?. Wyczytano mu jego winy, kat szykowa? si? do zadania ?miertelnego ciosu. Unosi topór w tym momencie z?odziej krzyczy na ca?e gard?o: Owszem zemszcz? si? moja g?owa wgryzie si? w kamie?. S?ycha? ?wist topora. G?owa skaza?ca toczy si? i wgryza we wskazany przez szoguna kamie?. Lud zacz?? panikowa?. Panika ta trwa?a ca?y rok, podczas którego oblicze szoguna pozosta?o spokojne. Po roku jeden z delegacji spo?ecze?stwa uda? si? do szoguna by zapyta? o jego spokój w ko?cu m??czyzna zaprzysi?g? zemst? na nich. Szogun spojrza? na niego spokojnie…” W?adca urwa? daj?c mi chwil? i zapyta? si?. „Co szogun powiedzia? i jak t?umaczy? swój spokój?”
Koniec cz??ci dwudziestej siódmej.